[USA] Drogowe wojaże 3 – Kanion Antylopy alternatywnie

W podróżach uwielbiam poczucie wolności. Nawet jeśli podczas wyjazdu jest ramowy plan – zawsze może on ulec zmianie. Przy autostopie jest to automatycznie wpisane w ten sposób podróży, przy przemieszczaniu się autem też ma się większą elastyczność. Odkrywanie miejsc dzięki przypadkom, wydarzeniom, a przede wszystkim ludziom. I to właśnie dzięki rozmowie z przypadkowo spotkaną dziewczyną odkryliśmy jedno z wyjątkowych miejsc w podróży po amerykańskich parkach narodowych.

Kanion antylopy alternatywnie

USA Drogowe wojaże – część 3.

  • Alburquerue, New Mexico
  • Petrified forest National Park, Arizona
  • Painted Desert, Arizona
  • Route 66 and Flagstaff, Arizona
  • Grand Canyon NP, Arizona
  • Lake Powell, Utah
  • Page, Arizona
  • Waterhole Canyon, Arizona

Kanion Antylopy

Znacie Kanion Antylopy? Jestem pewna, że jeśli nawet nie kojarzycie nazwy to gdzieś widzieliście to zdjęcie. Jest to cud natury, zupełnie wyjątkowy i inny od kanionów leżących nieopodal. Wygląda niesamowicie, prawda?

Niestety, po dotarciu na miejsce, wszystko okazuje się nie do końca takie piękne. Otóż, kanion można zwiedzać tylko i wyłącznie z przewodnikiem w wieloosobowych grupach i określonym czasie.  Znajduje się on na indiańskim terytorium plemienia Navajo, które pobiera opłaty za wizytę.  Zapisy są na określone godziny (i te w których można zobaczyć promienie słońca wpadające do kanionu – tylko w lecie – są najbardziej oblegane). Dodatkowo, taka przyjemność kosztuje ok. $35 i jest ograniczona czasowo. Pytaliśmy wielu ludzi – nie ma możliwości dostania się do Kanionu Antylopy na własną rękę, bez przewodnika, nawet za opłatą. Oficjalnie, to wszystko jest w celu „ochrony” kanionu przed wandalami, co powiedzieli nam pracownicy firmy turystycznej, a internet jako przyczynę podaje możliwość wystąpienia „powodzi błyskawicznej” (ciekawe czy w suszy przewodnicy mają wolne).

Jak dowiedzieliśmy się o tym fakcie to długo zastanawialiśmy się co robić. Do Page dotarliśmy wieczorem, specjalnie odbiliśmy z główniej drogi, żeby tu dotrzeć i następnego dnia zobaczyć Kanion (co było w sumie moim pomysłem), Władek nie koniecznie chciał do niego wchodzić, ja chciałam, ale wizja zwiedzania w grupie nie zbyt mnie pociągała, zniechęcały także konieczność rezerwacji i czekania w razie braku miejsc, a my niestety czasu zbyt dużo nie mieliśmy.

Drugi kanion?

Płacąc za nocleg na campingu, mimochodem wspomnieliśmy coś na ten temat dziewczynie za ladą. A ona na to, że tu niedaleko, w okolicach mostu jest druga część kanionu, bardziej dzika i mniej oblegana, do której można zejść samemu, a wszystko wygląda tak samo. Jej nazwa to Waterhole Canyon. Narysowała nam mapkę długopisem a resztę postanowiliśmy sprawdzić w internecie gdzieś w McDonaldzie (tym razem padło na Taco Bell ;)).

Dziewczyna wspomniała też o „permicie”, czyli opłacie którą trzeba uiścić w biurze Indian w mieście przed wejściem na ich teren – $12. Została ona wprowadzona kilka lat temu, część tego kanionu została też zamknięta dla prywatnych ludzi i  podobnie jak Kanion Antylopy, można ją zwiedzać tylko z wycieczkami, które kosztują ok. $100 (lecę, pędzę). Planowaliśmy w kolejnym dniu zrobić dość sporo kilometrów i jeszcze rano zwiedzić Monument Valley, więc zdecydowaliśmy, że podjedziemy do kanionu rano i zobaczymy co i jak, bo biuro i tak było już zamknięte a rano otwierało się zbyt późno dla nas.

Waterhole

Po raz kolejny przywitał nas przepiękny wschód słońca (przy takich widokach mogłabym nawet  przyzwyczaić się do takiego wczesnego wstawania 🙂 ). Zebraliśmy namiot, włączyliśmy dmuchawy z gorącym powietrzem w aucie,  jak to zazwyczaj rano, żeby się rozgrzać po chłodnej nocy i ruszyliśmy na poszukiwanie kanionu.

Po chwili dotarliśmy na miejsce, zaparkowaliśmy auto przy drodze i mijając zagrodzone wejścia ze znakami „zakaz wstępu”, udaliśmy się na drugą stronę jezdni. Kanion rozciągał się po dwóch stronach i można go było podziwiać nawet z drogi, choć przez jego głębokość ciężko było zobaczyć dno.

Robił wrażenie.

To co, mały spacer w dół? Czemu nie! Musiałam sobie przypomnieć dawne wypady na krakowską ściankę wspinaczkową, gdy chwytałam kawałki piaskowcowych skał. Ale to co nas przywitało na dole wynagrodziło wszystkie trudy.

Wyrzeźbione przez wodę fale w pomarańczowym piaskowcu wyglądały magicznie. Tam gdzie się dostaliśmy kanion nie był wysoki, ale miał dodatkową węższą część, do której można było zejść jeszcze niżej i głębiej. Pochodziliśmy po okolicy, ale czas i brak odpowiednich dokumentów gonił, więc nasyciwszy się przygodą i widokami, zaczęliśmy się wspinać z powrotem. Tylko postawiwszy stopy na gruncie u góry, zobaczyliśmy dwoje ludzi wyłaniających się zza zakrętu. Na szczęście chwilowy zawał serca, spowodowany myślą, że zaraz nam wlepią mandat za naruszenie prawa stanowego minął, gdy się uśmiechnęli i spytali o drogę w dół (wyglądali na takich co mieli wymagane „permity” ;)).

A może jednak Antylopa?

Po drodze zahaczyliśmy o wjazd do faktycznego Kanionu Antylopy, żeby zobaczyć jak sytuacja tam wygląda. Akurat wyjeżdżało auto zapakowane grupą Chińczyków, którzy ruszali na zwiedzanie Kanionu. Jak chciałam podejść bliżej krawędzi koło parkingu, żeby zobaczyć jak ta część kanionu wygląda z góry zostałam zatrzymana przez pracowników firmy, którzy nawet tego za darmo nie pozwalali robić. Porozmawialiśmy chwilę, dowiedzieliśmy się ile trzeba czekać do następnego wejścia i pojechaliśmy dalej 😉

Przygoda przygoda…

Kanion Antylopy jest zdecydowanie warty zobaczenia – ten faktyczny, płatny, jest wydzieloną, najładniejszą częścią całego o wiele dłuższego kanionu, którego każda część jest inna i intrygująca. Ta płatna część jest też o wiele wyższa od innych. Myślę, że może kiedyś jak będę w okolicy to wybiorę się i tam, ale na razie jestem bardzo zadowolona z naszej małej wyprawy do tej drugiej, spokojniejszej części. Wspinaczka, cisza, spokój i magia, a także doza adrenaliny, dała nam możliwość zatrzymania się i podziwiania niesamowitych form skalnych w spokoju.

Informacje praktyczne

Położenie

Kanion Antylopy jest to kanion szczelinowy, który powstał w skałach piaskowcych w wyniku wypłukiwania ich przez wodę. Znajduje się on przy mieście Page, na terenie indiańskiego plemienia Navajo, w stanie Arizona. Dzieli się na dwie części – Upper i Lower Canyon.

Wstęp

Wstęp do obydwu części jest płatny i możliwy jedynie w grupie z przewodnikiem. Ceny wahają się od $35-50 w zależności od godziny zwiedzania (sprawdzaliśmy w różnych firmach polecanych przez spotykanych ludzi, i także na miejscu, ale nic tańszego nie było, może online można znaleźć). Najtłoczniej jest w okolicach południa (11-12), gdyż wtedy można zaobserwować słupy światła w kanionie (ale tylko w lecie).

Tańsza i spokojniejsza alternatywa

Jeśli lubicie w samotności podziwiać cuda przyrody i nie mieć nad sobą dyszących oddechów współczłonków turystycznej grupy, to może być opcja dla Was. Jedna część kanionu, nazywana Waterhole canyon, jest dostępna do prywatnego zwiedzania (jak i dla grup, więc na te, pewnie też można się czasem natknąć). Jedyną koniecznością jest wykupienie „hiking permit”, które kosztuje $12. Można je dostać bezpośrednio w biurze Indian Navajo Tribal Parks Office, 3 mile na południe od miasta Page przy ulicy Copper Mine, lub zamówić wcześniej pocztą (więcej info www.navajonationparks.org/permits.htm)

Cały teren przez wiele lat był otwarty dla turystów, jednak od niedawna jedynie część kanionu po wschodniej strony drogi jest możliwa do prywatnego zwiedzania. W inne części można wykupić wycieczkę za $100 (do tzw. Sekretnego Kanionu).

Waterhole Canyon

A Wy co byście wybrali?

Następne części relacji z wyprawy już wkrótce!

***

Podobało się? Polub na Facebooku, podaj dalej i daj znać co myślisz w komentarzach! 

Liked it? Share it!

4 thoughts on “[USA] Drogowe wojaże 3 – Kanion Antylopy alternatywnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *