Wyspa Nosy Be na Madagaskarze – Hell Ville, Ambodrona & Ambatoloaka

Dookoła wciąż było ciemno. Samolot schodził niżej i niżej. „Za chwilę będziemy w Afryce!” pomyślałam. „Za chwilę będziemy na Madagaskarze!” Kraju, który zawsze wydawał mi się tak odległy i poza zasięgiem, że nigdy nawet nie marzyłam o wyprawie tam. Kraju, który swoją egzotycznością i wyjątkowością bije inne na głowę. Nie mogłam się doczekać, aż to wszystko zobaczę, dotknę i poczuje! Lemury, kameleony, baobaby. To, co wcześniej widziałam jedynie w telewizji. Jeszcze kilkadzisiat sekund i wylądowaliśmy..

Witaj Madagaskarska ziemio!

Lotnisko było malutkie, ledwo zmieściliśmy się w kolejce do kontroli, a część ludzi i tak stała na zewnątrz. Mimo wczesnej pory,  w powietrzu czuć było wilgoć i gorąco. W górze, przy suficie, nieśpiesznie kręcił się wiatrak. Przylecieliśmy czarterowym samolotem z Mediolanu, bezpośrednio na mała wyspę Nosy Be u zachodnich wybrzeży Madagaskaru. Większość pasażerów  to byli Włosi, ciągnący tutaj w poszukiwaniu pięknych plaż i luksusowych hoteli za grosze.

Wraz z Pauliną czekałyśmy gdzieś na końcu kolejki. Był też z nami Paweł – Polak, którego poznałyśmy przy odprawie w Mediolanie. We trójkę byliśmy jedynymi przedstawicielami naszego kraju na tym małym porcie lotniczym.

Kontrola lotniskowa przeszła bez większych problemów – nie wymagano żadnych zdjęć do wizy (mimo pojawiających się czasem takich informacji w internecie). Jedyną niespodzianką była opłata za wjazd do kraju – 25euro, która podobno weszła w życie w listopadzie zeszłego roku. Nigdzie wcześniej nie widzieliśmy informacji o tym nowym przepisie, więc próbowaliśmy się dowiedzieć coś od służby lotniskowej, niestety z naszym łamanym francuskim a ich brakiem angielskiego nie było to zbyt łatwe. Koniec końców zapłaciliśmy co trzeba było, bo inaczej nie zostalibyśmy wpuszczeni i weszliśmy na teren Madagaskaru.

Słońce powoli wstawało oświetlając dziurawą drogę przed lotniskiem, wysokie palmy kokosowe i całą zbitą i żyjącą zieleń dookoła. Wymieniliśmy trochę pieniędzy w budce przed lotniskiem – dzięki czemu w ciągu minuty staliśmy się milionerami 😉 (walutą madagaskaru to Ariary, i najczęściej płaci się w tysiącach – 3500=1E, więc zazwyczaj ma się tych tysięcy dość sporo).

Wsiedliśmy do rozklekotanego auta, które było lokalną taksówką i miało nas przewieźć do miasta. Jechaliśmy przez puste drogi, mijając od czasu do czasu drewniane chałupy i kolorowych ludzi siedzących przed nimi. Puszcza gotowała się dookoła nas, wypuszczając kłęby pary. Wystawiałam rękę przez otwarte okno czując pęd powietrza i próbując dotknąć kawałek tej madagaskarskiej rzeczywistości.

W Porcie w Hell Ville, zdjecie wykonane przez Pawla
207 Pawilon handlowy w Hell Ville
Sklep w Hell Ville.  Zdjecie wykonane przez Pawla.
13321697_1924571497769682_3797110811480584866_n
Plaza w Ambatoloace. Jedyne zdjecie mojego autorstwa – zrobione moim (pozniej skradzionym) telefonem w barze przy plazy, gdzie byl internet, wiec moglam je opublikowac 🙂

Hell Ville i pierwszy dzień w Nosy Be

Po 20 min jeździe dotarliśmy do miasta. Mimo, że wciąż było wcześnie ulice były pełne ludzi. Dzieciaki ganiały dookoła, a kobiety sprzedawały pokrojone na ćwiartki bagietki. Wszyscy siedzieli na ulicy, coś jedli i pili parzoną na chodniku kawę. Słońce dawało się już we znaki więc po krótkim spacerze wzdłuż głównej ulicy, zaopatrzyłyśmy się w owoce z targu, wodę i rum. Rum był bardzo dobry i bardzo tani. Mówią, że nic tak nie odkaża w nowym środowisku jak alkohol, więc postanowiłyśmy stosować tą zasadę od samego początku i do wszystkiego go dolewałyśmy. Dzięki temu nie dopadły nas żadne problemy żołądkowe, a przy okazji było nam weselej 🙂

Wciąż było wcześnie rano, więc jak tylko otworzyli recepcję – poszłyśmy zakwaterować się do hostelu. Nie za bardzo wiedziałyśmy gdzie trafiłyśmy, ale że znalazłyśmy tam jakiegoś Francuza mówiącego po angielsku, który nam wytłumaczył co i jak, to zostałyśmy.

Nocleg kosztował 15000 za pokój z „widokiem” i oknem.

Wygląd pokoju był dość… interesujący. Na środku pokoju stało dwuosobowe łóżko, bez moskitiery, z pokrytym kurzem wiatrakiem bezpośrednio nad nim i oknem bez szyb, za to z rozczelniajacymi się drewnianymi okiennicami. Miałyśmy też wielkie siedzisko – które wyglądało jakby było wydrążone że ściany, gdyż wykonane było z kamienia. Łazienka znajdowała się w niewielkiej wnęce i składała się z umywalki z zimną wodą i dwóch otworów – po prawej na prysznic (który był wiaderkiem) i po lewej na toaletę (w której wodę spuszczało się również wiaderkiem).

Wieczorem w pokoju było tyle komarów (i coś czarnego pod łóżkiem), że stwierdziłyśmy że chyba będziemy się czuć bezpieczniej w namiocie. Tak więc, spałyśmy w namiocie na łóżku hotelowym… Poziom camping pro! Pokazałabym Wam zdjęcie, jakbym tylko je miała…

IMG_20160613_104652
Komisariat policji. Zdjecie wykonane przez Dereka.
IMG_20160614_085357
Plaza w Nosy Be. Zdjecie wykonane przez Dereka.

Miasteczko samo w sobie wrażenia na mnie nie wywarło – trochę za tłoczne i pełne chaosu, zwłaszcza w centrum gdzie rikszę, auta, krowy i ludzie zlewają się w jedną, głośną masę.

Za to położona niedaleko plaża Ambodrona była pusta i cicha, a woda w morzu miała idealną temperaturę. Tego nam było trzeba po długim locie i deszczowym dniu na lotnisku w Mediolanie.

Od razu spróbowałyśmy też jak podróżowanie autostopem działa na wyspie – bez większych problemów i w miłym towarzystwie, po pobycie na plaży pojechałyśmy do Ambatoloaki – jednej z bardziej znanych przybrzeżnych miejscowości w Nosy Be.  Tam w barze na plaży znalazłyśmy wifi (Internet jest wciąż BARDZO ograniczony na Madagaskarze i ciężko go znaleźć nawet w knajpach czy hotelach – tylko niektóre je mają) i sącząc Pinacoladę oglądałyśmy zachód słońca nad Oceanem Indyjskim.

Do hotelu wróciłyśmy już po zmroku, jednak wciąż było wcześnie – zachody słońca na Madagaskarze są w okolicy 6 wieczorem. Jak grzeczne dziewczynki poszłyśmy spać po dobranocce, a nawet przed. Następnego dnia czekała nas przeprawa łódką na główną wyspę – żeby dotrzeć w prawdziwe serce Madagaskaru.

IMG_20160613_112221
Kolorowe auto w Hell Ville. Zdjecie wykonane przez Dereka.
IMG_20160613_112034
Hell Ville. Zdjecie wykonane przez Dereka.
IMG_20160613_105008
Hell Ville. Zdjecie wykonane przez Dereka.

 

***

Podobało się? Polub na Facebooku, podaj dalej i daj znać co myślisz w komentarzach! 

Sharing is caring!

Leave a Reply

Your email address will not be published.